niedziela, 22 czerwca 2014

54 Cristina

Postanowiliśmy, że będzie nosiła imię Cristina. Junior ma po tatusiu więc córeczka też, a następne dziecko o ile będzie syn będzie miał po mnie, czyli Alexander. 
Kilka dni później natknęłam się na przyjaciółkę, która jest misjonarzem. Jeździ po biednych krajach i pomaga ubogim ludziom. Zdradziła mi, że to jej pomaga. Powiedziała również, że teraz jedzie do Afryki na dwa miesiące i szuka pomocy, może to co jej zaproponowałam wydawać może się dziwne, ale zgłosiłam swoją kandydaturę. Kiedy opowiedziałam w domu o moim wyjeździe Crisowi wpadł w szał, krzyczał, że jak to sobie wyobrażam zostawić go na dwa miesiące samego z dziećmi. Dopiero następnego dnia wytłumaczyłam mu, że potrzebuję komuś pomóc i gryzie mnie sumienie, za to jak go potraktowałam, że chcę w ten sposób podziękować Bogu, że Crissi jest jego córką, a nie Neymara. Cristiano pomagał mi się pakować i nawet specjalnie dla mnie pojechał do sklepu po jakieś kremy i preparaty na owady
-Uważaj na siebie, proszę 
-Nawet się nie obejrzysz, a wrócę 
-Boję się, 
-Cristiano kocham cię i obiecuję, że wrócę nowo narodzona,
-A jeśli nie? 
-Cris, proszę
-Udanej podróży 
-Kocham cię-ostatni raz pocałowałam męża i wsiadłam do samolotu. Nigdy nie zapomnę jego smutnego wzroku. Czułam się paskudnie. Dopiero po kilku godzinach lotu uświadomiłam sobie co ja takiego zrobiłam. Zostawiłam kilkutygodniowe dziecko same. Przecież Cris ma mecze, treningi. Jestem okropną matką.
1 Dzień bez Aleks
Siedzę cały dzień dziś w domu, gdyż jest sobota, meczu nie ma i treningu również, za to jutro siedzę 8 godzin w pracy. Moja siostra obiecała mi pomóc z dzieciakami, a moja mama ma przyjechać w przyszłym tygodniu. Nadal nie mogę zrozumieć mojej Aleks, dlaczego postanowiła wyjechać? Czy jestem, aż takim złym mężem? A może faktycznie gryzie ją sumienie, bo liczyła, że dziecko będzie Neya? Cris ogarnij się, przecież to głupota. 
-Tato ! 
-Na dole-krzyknąłem do syna, aby nie szukał mnie po całym domu 
-Cześć, pogramy w piłkę ?
-Cześć, a może najpierw śniadanie?
-No dobra, a mama dzwoniła?
-Wiesz,mama chyba tam zasięgu nie ma :(
-Szkoda,
-Ale jeszcze 61 dni i mama będzie
-To dużo?
-Wiesz co? Jak zjesz śniadanie to zrobimy taki kalendarz ile jeszcze dni do przyjazdu mamy, co Ty na to?
-A potrafisz takie coś zrobić?-zdziwił się młody 
-Synku, nożyczkami potrafię się jeszcze posługiwać :P
-Super, Ja też :D
-Junior, nie śmiej się z ojca
-Ale musimy go ładnie ozdobić, dobrze?
-Oczywiście, obowiązkowo :)
Tak jak postanowiliśmy tak też zrobiliśmy, każdy dzień był innym kolorem na kartkach, a całość była ładnie ozdobiona, tego dnia poświęciłem się w 100% dla dzieci 

2 Dzień bez Aleks
Dziś już nie jest tak miło jak wczoraj, gdyż muszę iść do pracy na 8 godzin. 8 Długich, ciężkich godzin, ale na szczęście z moimi perełkami zostaje Katia. Wiem, że ma dużo innych, ciekawszych zajęć niż niańczenie moich dzieci, ale jest przy mnie i to właśnie Mi pomaga. Bardzo to doceniam 
-Dobra ja spadam, będę po południu
-Spoko, damy sobie radę-powiedziała moja siostra i dała mi buziaka w policzek -nie połam się 
-Jesteś bardzo miła 
-Wiem, co byś zjadł na obiadek ?
-Będziesz gotować? -aż ponownie wróciłem do salonu
-No wiesz, dzieci czasem jedzą 
-Zrób coś dobrego, co mama zawsze nam robiła :D
-Coś mamusiowego tak?
-No :)
-Dobra-podszedłem do siostry i  dałem jej buziaka w policzek, 
-Jesteś kochana, Pa 
-Pa tatusiu
-Pa młody-dałem buziaka synkowi i córeczce, która leżała w salonie w leżaczku dla niemowlaków
Zajechałem dość szybko do ośrodka treningowego i zaparkowałem samochód 
-Ty, ale fura-obok mojego szarego lamborghini stało jakieś cudo, nawet nie wiem jaką nazwę nosiło, ale było piękne. Obszedłem je na około i przez szybę kierowcy patrzyłem do środka 
-Ehy ehy pomóc w czymś?-odskoczyłem od samochodu i zacząłem się tłumaczyć 
-Ja tylko oglądałem, ładny ma Pan samoch...Wictor?
-Siema pszczółko -przybiliśmy sobie piątki i przytuliliśmy się jak starzy kumple 
-Co Ty tutaj robisz?
-Przyjechałem cię odwiedzić
-Serio?
-Oczywiście, mieszkam obok ciebie, gram razem z tobą, mam taki am wóz jak Ty
-Mieszkasz obok mnie?
-No rano widziałem jak szedłeś ze śmieciami 
-Jak to możliwe, że nie zauważyłem jak się wprowadzasz?
-Dom pod 30 urządzam już jakiś rok
-aa to dlatego, a mówiłeś, coś że będziesz grał ze mną, o co chodzi?
-Od poniedziałku, czyli jutra zaczynam treningi z wami, a w przyszłą sobotę mam przedstawienie na Bernabeu 
-Musimy to opić :)
-Sorry Cris, ale nie piję już :) Te lata już minęły bezpowrotnie 
-To chociaż pogadamy :)
-Z miłą chęcią, ale nie mam z kim córki zostawić 
-Masz córkę?-zapytałem ucieszony, bowiem wcale nie poznaję dawnego kumpla. Chociaż Ja też się zmieniłem 
-A no mam-powiedział, ale nie czułem radości kiedy to mówił 
-Ile ma?
-Pół roczku, a co ?
-Ja już mam dwójkę dzieci :)
-Stary-uderzył mnie lekko w ramię - Kasanowa ma dwójkę dzieci ehh
-Wieczny kawaler ma dziecko hah
-Widzę obrączka na palcu-popatrzyłem na dłoń i się uśmiechnąłem 
-A no, kiedyś trzeba :) Za to Ty nie masz- Wictor pokazał obrączkę na łańcuszku który wisiał na jego szyi -Nie no stary nie poznaję cię: ) Dziecko, żona, kapcie i nynu :)
-Prowadzę bardzo aktywne życie :)
-Dobra uciekam, bo trening za godzinę, a zawsze jestem dużo wcześniej 
-A to jednak u nas się nie zmieniło:) -powiedział ucieszony kumpel 
-Też przyjeżdżasz wcześniej?
-Oczywiście :)
-Nie no, czuję się jakbym był znów w Manchesterze i miał 23 lata 
-No ja też, tylko Aleks brakuje do kompletu- otóż Aleksandra i Wictor byli dobrymi znajomymi, a można powiedzieć, że przyjaciółmi. 
-Moja żona w tej chwili jest na misji, ale wróci za dwa miesiące 
-Mówiłem o mojej Aleks, o twojej byłej żonie baranie :P
-Nigdy się nie rozwiodłem :) Mam z nią dwójkę dzieci kochany -Wic wyglądał jakby ducha zobaczył
-Serio?
-Przyjdź dziś na kawę czy herbatkę to pogadamy 
-Dobra, ale wolałbym, abyś to Ty wpadł, bo muszę być dziś w domu
-Dobra, nie ma sprawy-,,-Ej stary! Daj mi twój numer jakby coś mi wypadło to zadzwonię 
-Okej 
Wymieniliśmy się numerami i pognałem na trening. Minął mi bardzo szybko i czym prędzej poszedłem po dzieciaki. Wcześniej w samochodzie dzwoniłem do kumpla i zakomunikowałem mu, że spakuję dzieciaki i jestem 
-Cześć!
-Siema-przywitała się Katia nie odrywając wzroku od planszy 
-Hej tato
-Zbieraj się młody idziemy do sąsiada 
-Od kiedy Ty łazisz po sąsiadach? Odkąd Ozil się wyprowadził to prowadzisz z nimi wojnę ogródkową 
-Od kiedy mieszka na mojej ulicy Wictor 
-Jaki znów Wictor do cholery ?
-Nie przeklinaj przy dziecku ! Mój i Aleks Wictor
-Z Manchesteru ?
-No :D
-A tego co tu przywiało?
- Żona, dziecko i piłka 
-Ożenił się-zapytała zdziwiona siostra 
-No i ma pół roczną córeczkę 
-Ale Jaja, pozdrów go ode mnie. Ja spadam do domu, będę jutro po 9 
-Okej, PA
Chwilę później wraz s synkiem i córeczką na rękach wchodziłem do kumpla do domu
-No, nieźle się urządziłeś -powiedziałem rozglądając się po wnętrzu domu, nagle zza blatu kuchni wyłoniła się mała dziewczynka w chodziku 
-Cześć malutka, ale jest do Ciebie podobna.
-Mi przypomina całą matkę :) CZego się napijesz? Kawy? Herbaty? Może kakao?
-Młody chcesz coś? -zapytałem syna 
-czekoladę 
-Nie wiem czy wujek ma czek
-Mam !
-No to dwie czekolady
-Okej, a małą idź połóż może do łóżeczka, albo za kanapą jest łóżeczko turystyczne więc możesz rozłożyć 
-Nie, położę ją w łóżeczku tylko mi pokaż gdzie 
Zaprowadził mnie do swojej sypialni i kazał położyć na swoim łóżku, na parapecie zamontował kamerkę i na dole wszystko widzieliśmy. 'Następnie razem z juniorem i Wictorem zaczęliśmy grać na konsoli, jak za dawnych lat. Nagle do domu wbiegł jakiś rajdowiec czy popapraniec 
-Ciepło-jak się okazało po ściągnięciu kasku wyłoniła się piękna kobieta, aż się zapatrzyłem -Ciepło, ciepło Fuj 
-Nikt Ci nie kazał latać po Hiszpanii w termicznym kombinezonie 
-Goń się! -Kobieta rozebrała się z kombinezonu i zauważyła mnie -Nie mówiłeś, że będziesz miał gościa :)
Ona powinna zostać modelką ! Jest piękna, ten frajer ma najpiękniejszą żonę chyba na świecie. Moje też jest niczego sobie no ale :) WOW
-Cześć jestem Natasza
-Cristiano 
-Cristiano poznaj najbardziej walniętą kobietę na świecie 
-Dlaczego walniętą?
-Bo jestem kierowcą rajdowym. Co nie podoba się naszemu piłkarzowi
-Serio się ścigasz?
-Tak, jestem najlepsza i nie mam zamiaru rezygnować, nawet jak w tym cholerstwie jest strasznie ciepło 
-Młody jak kobieta ma pasję to co jej zabraniasz?
-No właśnie młody hah
-Wal się małpo-kumpel rzucił piłeczką od córki w kobietę 
-Idę się wykąpać zaraz wracam-pocałowała go w policzek i podeszła do Synti i pocałowała ją w czółko 
Po godzinie zeszła chyba jeszcze piękniejsza kobieta niż weszła. Co prawda kobieta w kombinezonie nie wygląda najlepiej, ale teraz to mnie zagięło 
Kobieta wzięła mokre chusteczki wytarła córkę kumpla i usiadła z nią obok nas. Przebrała małą i ubrała buciki 
-A Wy gdzieś wychodzicie?
-Oczywiście. Idę na zakupy, mała w nic się już nie mieści
-Aha
Kobieta wyciągnęła rękę w stronę kumpla i nawet Ja kapnąłem się o co chodzi 
-Czego chcesz?-zapytał zdziwiony 
-Kasę! Albo kartę !
-Wiesz już Cris dlaczego nigdy nie chciałem dzieci, żony i tego typu wydatków - na jego słowa kobieta tylko przewróciła oczyma i wyrwała kartę Wictorowi 
-Tylko zostaw mi jakieś cyferki na koncie 
-Pa
Siedziałem do wieczora u kumpla, zamówiliśmy pizze akurat w chwili kiedy pod dom podjeżdżało sportowe auto a jak mogłem się domyślić wysiadła z niego Natasza. Uśmiechnęła się do mnie i wyciągnęła jak myślałem ich córeczkę(w późniejszych odcinkach Cris się dowie kim jest naprawdę Natasza ) 
-Pomóc ci?
-NIE :) Dziękuję
-Proszę-przepuściłem dziewczynę w drzwiach na co się tylko uśmiechnęła 
Zjadłem wraz z synem pizze, nakarmiłem Cristinę i poszedłem do domu. Umówiliśmy się z młodym, że idziemy jutro na basen bez dzieci 
3 Dzień bez Aleks 
Dziś idziemy sami na basen. Moje dzieciaki zostały z Katią, a Wictora córeczka gdzieś pojechała z Nataszą.
Kiedy byliśmy już na basenie rozłożyliśmy dmuchane materacy zauważyliśmy grupkę ludzi pozującą do zdjęć 
-Ej, tam jest twoja żona 
-Niemożliwe -powiedział Wic i nawet nie drgnął 
-Gadam ci, pozuje z małą do zdjęć 
-Co? O cholera. Zmywamy się stąd
-Co?
-Już, raz dwa. No rusz się stary! Jesteś najlepszym piłkarzem świata, a rułę masz jak moja babcia
Godzinę później podjechaliśmy pod basen nieźle za naszym miejscem zamieszkania, ale nie powiem bardziej podobało mi się tutaj. Mniej ludzi, większy basen. Kto by pomyślał, że CR7 pojedzie na normalny publiczny basen? No ja bym się o to nie podejrzewał. Miło nam się gadało i wspominało stare dobre czasy, ale jedna kobieta wciąż siedziała mi z tyłu głowy. Jak ten zasrany bramkarz i gdzie znalazł taką piękność ? Och muszę przestać o niej myśleć, przecież ja mam żonę, a Ona w dodatku ma córkę z moim najlepszym kumplem.
Kolejny dzień bez Aleks zaliczam do udanych 
_____________________________________________________________________
W każdym z rozdziałów będzie opisane kilka dni podczas, których nie ma żony Portugalczyka 
Do następnego :)



Do obsady dołączą


Piękna kobieta zajmująca się wyścigami. Panna Natasza Siwiec  siostra przyjaciela Crisa. Zaopiekuje się nim i jego dziećmi podczas kiego jego żona wyjedzie na misję.Ma 25 lat

Oto właśnie przyjaciel Crisa, dawny znajomy który zacznie z nim ponownie grać w jednej drużynie. Nazywa się Wictor i jest starszym bratem Nataszy  o 3 lata

sobota, 3 maja 2014

53 Brat z siostrą

No więc od 3 godzin jesteśmy na pięknej Majorce. Katia już szykuje się na plaże, a Ja najchętniej posiedziałabym \, a raczej poleżała na tarasie. No ale nic idziemy na plażę. Wzięłam ubrałam się w luźną bluzkę i krótkie spodenki, niestety ale jestem tydzień po porodzie więc nie wiem czy dobrze by się to dla mnie skończyło leżenie w stroju na takim upale. Siedziałam sobie pod parasolem i popijałam co chwilę kolorowe koktajle. Katia leżała i smażyła swoje ciało 
-Jak w niebie-powiedziała siostra męża i popatrzyła na mnie 
-Cudownie, chodź nie ukrywam miło  byłoby  jakby Cris i dzieciaki również tu byli 
-Kochana przestań ciągle o nim myśleć, teraz mamy czas dla siebie. Mąż i dzieci schodzą na drugi plan 
-Chyba mój mąż ma wyczucie czasu i nie pozwoli mi się zepchnąć na drugi plan-zaśmiałyśmy się i odebrałam telefon 
-No w końcu! Czy Ty kobieto wiesz po co jest telefon?
-Aby słuchać marudzenia kochanego męża?
-Dokładnie, albo biadolenia żony 
-Hamuj się 
-Przepraszam, chciałem zapytać jak się bawicie ?
-Fantastycznie, leżę sobie na plaży i popijam kolorowe koktajle, a co u Ciebie?
-No u mnie tak kolorowo nie jest, przebieranie, kąpanie, usypianie, karmienie, bawienie, kopanie i tak w kółko 
-Jakie kopanie ?
-Z juniorem w nogę :)
-Aha, no dobra. A jak tam malutka ?
-Kochanie, zostawiłaś nas bez niczego i nawet nie wymyśliliśmy jej imienia -,-
-Skarbie pomyślimy jak wrócę, jutro po południu będę już w domu, a twoją siostrę trzeba pilnować, mówię ci 
-To jej pilnuj heh, dobra ja kończę bo Dolores niesie mi obiadek 
-mm a co macie dobrego ?
-Takie portugalskie danie, 
-Takie twoje ulubione?
-Takie moje ulubione heh
-No to smacznego Ci życzę i do zobaczenia jutro. Wyjedziesz po mnie na lotnisko ?
-Oczywiście, że po ciebie wyjedziemy Muszę kończyć pa 
-Na razie
-Co chciał-zapytała Katia
-A takie bzdury 
-To super :D Nawet nie wiesz jak się cieszę z tego wyjazdu. Może to tylko głupie dwa dni nawet nie całe ale i tak jest cudownie 
-Widzisz jak ja się dla ciebie poświęcam 
-I za to mnie kochasz
-Chyba Ty mnie !
-Dobra dobra, opalaj się nie gadaj 
Wieczorem poszłyśmy potańczyć i wróciłyśmy dopiero nad ranem, byłyśmy padnięte,ale szczęśliwe. Poczułam się jakbym znów miała 20 parę lat i z Katią wymykała nocą z domu, tak aby Cris się nie dowiedział 
-Aleks wstawaj! Za 30 minut mamy samolot!- darła się szwagierka na pół domku 
-Jasna cholera nie wyrobimy się !
-Nie gadaj głupot, przecież my zawsze umiałyśmy zdążyć na czas. 
I znów im się udało, dziewczyny w ostatniej chwili zdążyły na lotnisko. Cała sobota była udana. Chodź nie było ich zaledwie kilkanaście godzin przeżyły ten wyjazd bardzo emocjonalnie. Wysiadając z samolotu były znów pięknymi 20, które cieszą się życiem. Cristiano aż zaniepokoił się stanem w jakim są dziewczyny były uśmiechnięte, Katia lekko opalona, a Aleks tryskała energią 
-Kochanie nawet nie wiesz jak się cieszę, że jestem już z wami-powiedziałam i wzięłam córeczkę na ręce- cześć synku- juniorowi dałam buziaka
-Dziewczyny czy wyście się czegoś naćpały?-zapytał brat Kati
-A czy Ja kiedykolwiek coś ćpałam?-zapytała oburzona siostra
-Nie fucz tak bo ci protezy wylecą-zażartował Cris za co dostał kilka uderzeń od siostry po głowie 
-Nie bij mi go po głowie, bo będę miała głupie dzieci-stanęłam w obronie męża 
-Głupsze od niego być nie mogą-
-No ała to boli małpo jedna-piłkarz chwycił dłonie siostry i głupkowato się uśmiechnął- Co się mówi 
-Ała to boli. Puść mnie bo cię ugryzę 
-Katia-piłkarz zamroził ją spojrzeniem -nie zachowuj się jak rozpieszczona gwiazda-piłkarz puścił siostrę i chwycił wózek jedną ręką, a drugą chwycił rączkę syna -Opowiadajcie jak było 
-Nic nie będę opowiadać, ała-dziewczyna masowała obolałe ręce 
-I chwała ci Panie za to 
-Goń się 
-Jaka ona upierdliwa przyjechała, ciekawe jak twój mąż z tobą wytrzyma 
-Jeśli Aleks z tobą wytrzymuje to mój mąż ma raj na ziemi :P-dziewczyna pokazała bratu język, lecz ten szybko go chwycił 
-I po co ci to było?
-Pusc mi jezyk, to boli
-Będziesz grzeczna i przestaniesz się do mnie tak chamsko odzywać ?
-jak pusciś mi mój jezyczek to pogadamy -Piłkarz puścił język siostry i wytarł się w jej bluzeczkę 
-Być grzeczna bo już mnie denerwujesz
-Aleks weź go ode mnie, język mnie boli 
-O nieee mnie proszę w to nie mieszać, Ja tu napawam się bliskością dzieci i mam was w nosie, za mnie a dla mnie to możecie się nawet pozabijać. 
-Chcesz stracić męża?-zapytał Ronaldo 
-Jak zachowujecie się jak jakieś dekle to co mnie to obchodzi-położyłam malutką do wózka i chwyciłam juniora za rękę i tak podążyliśmy do samochodu, dwójka za nami ciągle sobie dokuczała, kiedy Cristiano i Katia dotarli do samochodu miałam ich już dość, cały dobry humor zniknął w ułamku sekundy
-Mamusiu dlaczego jesteś smutna?-zapytał junior 
-Jestem zmęczona skarbie wiesz :) Jak przyjedziemy do domu to idę prosto spać 
-Odwieziesz mnie do domu?-zapytała Katia siadając obok kierowcy 
-Nie, pójdziesz z buta
-Serio? Chcesz aby ktoś napadł na twoją kochaną siostrzyczkę i zrobił jej krzywdę ?
-Cris odwieź ją do cholery do domu i przestańcie się kłócić !
-Dobra-powiedzieli oboje i całą drogę do domu Kati byli cicho 
-Jak było?-zapytał Cris jak już byliśmy sami 
-Fajnie, chodź sam wszystko zobaczysz jak tam razem pojedziemy 
-Chcesz mnie tam zabrać?-zapytał szczęśliwy piłkarz
-Nie, to Ty nas tam zabierzesz :)
-No jasne oczywiście, dziś zabiorę was do domu :) 
-Miły jesteś 
-Wiem kochanie:) Dla ciebie wszystko 
-A dla mnie?-oburzył się maluch 
-Dla was zrobię wszystko-poprawił się piłkarz 
-No-burknął maluch i powrócił do grania na konsoli 
Przyjechaliśmy do domu, przywitałam się z mamą i miała mi troszkę za złe, że zaraz po urodzeniu dziecka pojechałam sobie z jej córką poszaleć, ale zaraz jej przeszło. Mam wrażenie, że ta kobieta jest bardziej za mną niż za własnym synem 
Kiedy wykąpaliśmy dzieci i położyliśmy spać, poszliśmy się razem umyć. Oczywiście mój mąż stęsknił się za żoną i tak o to w ten sposobów wylądowaliśmy razem pod prysznicem, po małych igraszkach położyliśmy się do łóżka i myśleliśmy nad imieniem dla naszej córki. Postanowiliśmy, że będzie nosiła imię...


czwartek, 1 maja 2014

52 Powrót do domu

No więc za kilka godzin wrócę do domu z naszą córeczką. Całą noc zastanawiałam się nad imieniem dla malutkiej, w oczach Crisa widzę dumę i szczęście, niestety tego samego nie można powiedzieć o mnie. Myśl, że dziecko mogłoby być Neymara paraliżuje mnie. Kiedy przebierałam już po raz ostatni małą przed opuszczeniem szpitala naszła mnie myśl aby małą nazwać Alristia tak jak w tym moim śnie. Przecież w nim wróciłam do Crisa i  żyliśmy szczęśliwie. Może teraz będzie już wszystko dobrze?
-Cześć księżniczki -do sali wparował zadowolony Cristiano 
-Coś Ty taki wesoły?-zapytałam z uśmiechem 
-Dziś spędzę pierwszą noc z moją córeczką:) I moją żoną :)
-Ale lizus 
-A co cię ugryzło ? 
-Nic, po prostu nie wiem czy zasługuję na ciebie i twoją miłość 
-Ty do cholery naprawdę umiesz człowiekowi humor spieprzyć. Rozmawialiśmy już tyle razy o tym, wybaczyłem ci i nie wracamy do tego tak?
-Tak-przytuliłam się do męża i cieszyłam, że jest uparty i taki kochany. Kiedyś na pewno by mi tego nie wybaczył 
-Wracamy do domu, junior czeka i Katia
-A twoja mama? Dowiedziała się, że zostałeś ojcem?
-Szlak, cholera zapomniałem. W samochodzie do niej zadzwonię.
Ubraliśmy małą i wsiadając do samochodu postanowiłam wyznać Crisowi jej imię 
-Cris?
-Tak? Słucham
-Podjęłam decyzję jak będzie nosić na imię nasza córka
-Tak? A jak-zapytał i popatrzył do tyłu gdzie siedziałam Ja i nasza Alristia
-Alristia
-Że co?
-Połączenie naszych imion. Kiedyś miałam taki sen, to dzięki niemu tu przyjechałam i w tym śnie też mieliśmy córkę i właśnie tak ją nazwaliśmy 
-Nie zgadzam się. Pomyślimy wieczorem, ale na pewno nie nazwę córki jak psychol
-Jeszcze będziesz żałował, zobaczysz
-Nie sądzę 
-Dzwoń lepiej do mamy, bo nas zamorduje 
-No właśnie dzwonię....
*Cześć mamo
*Coś się stało, że dzwonisz? Ostatnie miesiące miałeś tyle pracy, że nawet odebrać telefonu nie raczyłeś 
*Mamo przepraszam,
*Tu zwykłe przepraszam nie wystarczy 
*Mam ci zapłacić ? A może coś kupić 
*A od razu kupić, możesz sam coś zrobić
*Niby co? Laurki robić nie będę 
*Laurkę może i nie ale mały Aveiro, jesteście z Aleks tyle czasu 
*Mamo bo ja właśnie w tej sprawie dzwonię 
*Aleks jest w ciąży?
*Co? Nie, Aleks nie jest w ciąży, tylko...
*Rozstałeś się z nią? Nie wierzę, Bóg dał Ci drugą szansę, a Ty ją zmarnowałeś? Wstyd mi za Ciebie 
*Przed chwilą mówiłaś, że chciałaś wnuka, a teraz, że ci wstyd 
*Bo Ja chcę wnuka, ale od Aleks 
*No to jak przylecisz do mnie najszybszym samolotem to ci przedstawię córkę Aleks
*Co Ty gadasz?
*Dobra źle to ująłem. Przedstawię ci moją i Aleks córkę 
*Ty coś piłeś? Zdecyduj się chłopie. To Aleks jest w ciąży czy nie?
*No nie
*To co pieprzysz mi o wnukach 
*No jak można być w ciąży jak się 4 dni temu urodziło? No zastanów się mamuś 
*Czekaj chwila... stop..jeszcze raz.
*A- l- e- k- s   i   j- a
*Nie literuj mi tu wyrazów tylko wytłumacz, a nie debila ze mnie robisz? 
*Mamo do cholery irytujesz mnie! Tłumaczę Ci, że Aleks i Ja zostaliśmy rodzicami, mam córkę. Aleks nie jest już w ciąży 
*Boże dziecko, jak ja cię kocham i nienawidzę w jednym. Jak mogłeś mi nie powiedzieć?-mówiła płaczącym głosem Dolores-Już do was lecę dzieci 
*Dobra mamo odbiorę cię z lotniska tylko podaj mi kiedy będziesz lecieć i o której okej 
*Do zobaczenia 
-I jak?
-Nie jest źle, chyba mi to wybaczy 
-Hah nieźle. Jeszcze kilka lat temu miałam marzenie aby się od ciebie uwolnić i zbudować szczęśliwą rodzinę, a dziś marze o tym aby nikt już ani nic mi nie zniszczyło tej rodziny 
-Ja też wielokrotnie chciałem się z tobą rozwieść, aż do czasu kiedy się nie pojawiłaś 
-Naprawdę?
-Serio. Jak cię zobaczyłem to postanowiłem, że do żadnego innego mężczyzny nigdy nie powiesz "Mężu"
-Ale zazdrośnik 
-O Ciebie? Zawsze
Kiedy podjechaliśmy pod dom wybiegł junior i w drzwiach stanęła Katia, bałam się, że już nie będziemy się dogadywać tak jak kiedyś 
-Mama!-krzyknął junior i niemal spadł ze schodów biegnąc do mnie
-Junior powoli-powiedziałam kucając, maluch szybko się do mnie przytulił i powiedział 
- Tęskniłem mamusiu
-skarbie przecież wiesz, że nigdy cię nie zostawię 
-Wiem, ale się bałem
-Nie masz czego- Cristiano stał przy drzwiach i uśmiechał się szeroko 
-Synku, a chcesz poznać swoją siostrę?-zapytał Cris
-Takk-pokiwał młody główką i zerknął na ojca, który wyciągnął fotelik z naszą perełką, postawił przed juniorem, a ten kucnął i patrzał na malutką Aveiro, puki co znamy tylko nazwisko 
-Ona jest podobna do mnie
-No, jesteście oboje podobni do taty
Ja wstałam i podeszłam do schodów i do Kati
-Cześć-powiedziałam, a ta tylko mnie przytuliła 
-Cieszę się, że wszystko się ułożyło 
-Nie masz do mnie żalu?
-O co? Popatrz na niego i powiedz, że jest nieszczęśliwy. 
-Jest szczęśliwy 
-No właśnie, a to dzięki tobie. Dałaś mu dziecko i pokochałaś jego dziecko, chodź wcale nie musiałaś 
-Dziękuję ci Katia 
-Nie masz za co. Tylko proszę cię nie mów nic mamie. Niech te nieporozumienie pozostanie miedzy nami okej ?
-Nie ma sprawy
-A teraz chodź tam do nich, bo też chcę poznać moją bratanice :)
-Jasne, chodź 
Chwilę później Cristiano wkładał malutką do kołyski i sam poszedł pograć z synem w piłkę, a Ja siedziałam na tarasie z elektryczną nianią i Katią na leżakach 
-Jak Ja bym chciała tu zostać na zawsze, bez problemów, pracy, męża, dzieci 
-Chciałabyś zostawić męża i dzieci?-zapytałam 
-Na jakiś czas. Tak aby odpocząć 
-Wiesz co? Mam świetny pomysł 
-Jaki 
-Wyjedźmy na jakiś weekend zostawiając dzieci mężom i odpocznijmy trochę. Co Ty na to 
-To ja jadę się pakować 
-Tylko jak ja powiem to Crisowi?
-Kochana, należy ci się weekend wolnego. Tym bardziej, ze nie karmisz małej piersią 
-Dobra, wieczorem z nim pogadam i dam ci znać 
-Najwyżej cię porwę i nie będziesz mogła się obronić 
-Nawet nie będę próbowała 
-haha to do usłyszenia. Nara brat. Pa junior
-Pa ciociu!!
-A ciebie gdzie niesie?-zapytał Ronaldo 
-Do domu, muszę się spakować Nara
-Spakować?-zapytał Cristiano siadając na miejsce siostry 
-W ten weekend nie masz meczu prawda?
-Prawda
-W takim razie mam dla ciebie niespodziankę 
-Tak?-zapytał zmysłowym głosem i pewnie liczył na coś naprawdę korzystnego dla siebie i prawie umarłam ze śmiechu mówiąc mu co zamierzam 
-W takim razie jadę z Katią na weekend, a Ty zostajesz z dziećmi. :-pocałowałam zdziwionego piłkarza w policzek i poszłam do kuchni, jak nie trudno było się domyślić piłkarz przyczłapał do mnie 
-Ale jak to na weekend?
-Kochanie jedziemy tylko na dwa dni
-Ale jutro jest piątek, czyli wyjeżdżasz po jutrze
-Mama jutro przyjedzie to ci pomoże, a ja idę się pakować 
-A dokąd wy chcecie jechać - no właśnie, dokąd chcemy jechać, jak nic nie mamy zarezerwowanego ?
-Nic ci nie powiem, bo jeszcze przyjedziesz do nas, a mamy odpocząć.
-Baby-powiedział piłkarz i poszedł do córeczki, gdyż odezwała się nasza elektroniczna niania
Następnego dnia cały dzień się pakowałam, nie wiedziałam dokąd jedziemy więc musiałam zabezpieczyć się na każdą ewentualność. 
-Kochanie czy Ty masz zamiar cały dzień siedzieć przy walizce ?
-Właśnie skończyłam. Idę do małej 
Weszłam do pokoiku i naszła mnie ochota, aby zostać i nigdzie się nie ruszać. Przecież ja wcale nie chcę od nich odpoczywać 
-Co się stało? Dlaczego masz taką smutną minę?-zapytał Cristiano 
-Bo ja chyba nie chcę nigdzie wyjeżdżać. Przecież Ja nie potrzebuję odpoczynku od was. Dopiero co mała się urodziła, a Ja już chcę jechać do spa -,- jestem wariatką 
-Kochanie te dwa dni dobrze Ci zrobią. A będzie z tobą Katia to nudzić się nie będziesz
-Tak myślisz?
-Tak, tak właśnie myślę. Zaraz jadę po mamę na lotnisko więc damy sobie radę 
-Dobrze, ale w niedzielę po południu wracam :)
-Trzymam cię za słowo
_________________________________________________
Podoba wam się jeszcze te opowiadanie? Bo prowadzę 3 blogi i uważam, że powinnam je usunąć. Nie mam pomysłów ani chęci. Kiedyś jak było dużo komentarzy to pisało mi się rewelacyjnie i byłam w stanie dodać po 2-3 rozdziały dziennie a dziś? Ledwo wydziobie jeden, który przypomina opowiadanie trzy latka -,- Jak myślicie ma sens pisanie takich wypocin? A może lepiej usunąć i nie zaprzątać sobie głowy?

niedziela, 20 kwietnia 2014

51 Będę ojcem

Usiadłem na krześle i podziękowałem Bogu. Wcześniej poleciały jakieś obelgi z moich ust na mój temat, bo jak mogłem być taki głupi i wierzyć, że dziecko będzie Neymara? Cholera szczęście mnie rozpiera. Pojechałem do Marcelo i od progu się darłem 
-Marcelo! Marcelo!
-Cześć. Wchodź, po co pytasz, przecież możesz czuć się jak u siebie-marudził piłkarz, który chyba próbował coś ugotować, bo humor ewidentnie mu nie dopisywał 
-Będę ojcem!
-Co?-zapytał z krzywą miną odrywając wzrok od książki kucharskiej 
-Badania wykazały, że to Ja będę, że jestem ojcem dziecka Aleks
-I Ty dopiero teraz mi to mówisz? Jedziemy na pizze Ty stawiasz
Brazylijczyk szybko się ubrał, powyłączał wszystko w kuchni i razem z przyjacielem pojechali do restauracji, gdzie zjechała się reszta królewskich i zajadali się pizzą. Siedzieli tam do trzeciej w nocy, po czym Ronaldo nocował u Sergio bo wypił drinka i nie chciał prowadzić  
**Aleks
Cristiano miał pojechać po wyniki tak bardzo się boję. Nie wrócił na noc do domu i chyba to oznacza, że to Neymar jest ojcem. Jejku jak Ja bym chciała cofnąć czas. Ronaldo nie odbiera telefonów co uświęca mnie w mojej teorii. Zaczęłam się pakować, nie mogę dalej z nim mieszkać, poczekam tylko jak wróci, aby się z nim pożegnać i nie zostawię juniora przecież samego. Siedziałam przy kominku i wspomniałam sobie o albumie, który jest w naszej, a raczej Crisa sypialni. Wzięłam album, i poszłam na dół na kanapę wcześniej sprawdzając czy junior jeszcze śpi. Kiedy stałam w futrynach jego pokoju, poczułam ukłucie w sercu wyobrażając sobie rozmowę moją i Crisa mówiącą, że nie jestem jego mamą. A może Cristiano zgodzi się, aby mały mnie odwiedzał, albo Ja czasami tu przyjeżdżała? 
Oglądałam nasze zdjęcia i strasznie płakałam, wtem usłyszałam, że ktoś otwiera drzwi. Przetarłam rękawem zapłakane oczy i wstałam na równe nogi 
*Cristiano 
Wszedłem po cichu do domu, a na kanapie siedziała Aleks, cała zapłakana. Podszedłem do niej i dałem włosy za ucho
-Dlaczego płaczesz?-zapytałem 
-Bo domyślam się jaki wyszedł wynik
-Przecież, Ja nic Ci jeszcze nie powiedziałem
-Ale nie wróciłeś do domu, jesteś na kacu i jesteś smutny -wykrzyczała Ali- Zniszczyłam wszystkim życie
-Przestań płakać i posłuchaj. Jestem smutny bo boli mnie głowa, jestem na kacu, bo piłem z przyjaciółki, a nie wróciłem dlatego, ze opijałem stan, w którym jest moja żona
-Czyli co ?
-Czyli, za kilka miesięcy zostaniemy rodzicami ::) Wynik jest pozytywny :)
-Jejku Ronaldo Ja cię zabiję ! Nie mogłeś wcześniej mi tego powiedzieć? Całą noc nie spałam, martwiłam się!
-Przepraszam, ale Marcelo miał głodówkę i poszliśmy na pizze, a potem wszyscy się zjechali
-Cristiano, ale czy te dziecko coś zmienia?
-Nic, nadal jesteśmy małżeństwem, wychowujemy  juniora i wszystko jest tak jak przed kilkoma miesiącami. Zgoda ?
-Jesteś najwspanialszym co mnie w życiu spotkało
Obiecaliśmy sobie, że nigdy więcej nie będziemy odwalać takich numerów. Teraz czas na rodzinę, mamy swoje lata i chyba ostatnie wydarzenia potwierdziły nas w przekonaniu, że się wyszaleliśmy
*****
Dziś zostałem kolejny raz ojcem. Mam cudowną córeczkę. Nadal nie wiemy jakie będzie nosić imię ale jest cudowna. Właśnie wróciłem z treningu. Jechałem pochwalić się chłopakom i oddać zwolnienie. Przez najbliższe 3 dni mam zamiar być z rodziną. Tym bardziej, że nie ma żadnych meczy.
Usiadłem przed komputerem i postanowiłem sam poinformować fanów, o powiększeniu rodziny. Za kilka godzin zrobi to zarząd na oficjalnej stronie, a Ja jednak wolę być szybszy!
Wpis z facebooka piłkarza
"Kochani! Chciałbym pochwalić się moją cudowną córeczką, która urodziła się dziś przed południem. Zarówno Ja jak i  moja żona prosimy o uszanowanie prywatności dziecka. Dziękuję. Wracam do moich perełek.
Ps. chodź jest to nie zgodne z moimi zasadami chcę zamieścić zdjęcie mojej perełki. Informuję jednak, że nie wyrażamy zgody na publikację i przetwarzanie zdjęcia"
Kilka dni później szykowałem się do przywiezienia córki do domu. Pokoik był już zrobiony dużo wcześniej. Architekci spisali się znakomicie i przy okazji odnowiliśmy salon i kuchnię.




__________________________________________________________
Kochani dziś rozdział krótki i taki sobie, ale musicie mi wybaczyć, gdyż mam stan zapalny zęba. Lekarz stomatolog nie wyciągnął lekarstwa z zęba i zaczęło gnić, ból niesamowity, więc nie jestem na razie w stanie myśleć, bo ciągle smarkam ropą. Odblokowałam komentarze dla anonimów, nie wiem dlaczego były zablokowane, ale już nie ważne. Czekam na wasze opinie ;)

środa, 16 kwietnia 2014

50 Szpital

-Bywało lepiej -burknęła żona i zamknęła oczy jakby nie chciała na mnie patrzeć 
-Przepraszam-powiedziałam tylko tyle i spuściłem głowę w dół 
-Za co? Przecież to Ja jestem wszystkiemu winna, nie Ty
-Ale to Ja nakrzyczałem na ciebie i mogliśmy stracić dziecko 
-Nawet nie wiesz czy to jest twoje dziecko-odpowiedziała i popłynęła łza po jej policzku, szybko ją starłem i pocałowałem w czoło mówiąc 
-Ty jesteś miłością mojego życia i to również będzie moje dziecko, nie ważne już kto zrobił, ważne kto będzie go wspierał do końca życia.
-Nie chcę cię do czegokolwiek zobowiązywać  
-Jeśli bym nie chciał, to bym ci tego nie mówił. Chcę wymazać Neymara z mojego życia raz na zawsze 
-Będzie to niemożliwe, jeśli to On okaże się ojcem 
-Jeśli będziemy wierzyć, że tak nie jest to tak się nie stanie 
-Proszę poczekajmy, aż dziecko się urodzi, błagam 
-Nie, nie chcę cię stracić, raz to Ja byłem przyczyną naszego rozstania, ale dałaś nam drugą szansę. Teraz to Ja dam nam trzecią. Do trzech razy sztuka. 
-Cristiano, Ja nie chcę cię do niczego zmuszać 
-W takim razie zróbmy badania 
-To jest ryzyko. Nie będę narażać dziecka na jakiekolwiek konsekwencje 
-Zrobimy te badania w najlepszym szpitalu na świecie. Nie męczy cię ta sytuacja? Nie chcesz wiedzieć kto jest ojcem twojego dziecka?
-Dobrze zrobimy te badania, ale dopiero jak wyjdę ze szpitala 
-Dobrze. 
Bardzo ucieszyłem się, że Aleks zgodziła się na te badania, już wkrótce będę wiedział czy zostanę ojcem czy tylko będę wychowywał dziecko żony, jedno jest pewne będę kochał go jak swoje. Człowiek dla miłości zrobi wszystko, przynajmniej Ja. Rozmawiałam z żoną do późnego wieczora. Aleks postanowiła nic nie mówić Neymarowi o tym, że planujemy zrobić badania na ojcostwo. Cholernie się boję tego, że wynik, że mój wynik wyjdzie negatywny. Aleksandra także wychowuje nie swoje dziecko, bo jakby nie było junior nie jest jej biologicznym synem, a pokochała go jak własne. Dlatego i Ja zrobię to samo w przypadku kiedy ojcem będzie Neymar. 
W drodze do siostry myślałem jakie ja mam cholernie ciężkie życie. Czy było warto aż tak się poświęcać ? Przecież mogłem zostać w Manchesterze z żoną. Nigdy bym nie poznał połowy lafirynd, bo byłaby przy moim boku żona, ona też nie poznałaby Neymara, wtedy co prawda nie byłbym najlepszym piłkarzem świata i może nigdy bym się nie zmienił? Chciałbym cofnąć czas i znów mieć 20-21 lat i być w Manchesterze z moją Aleks, tylko wtedy nie miałbym juniora. Cholera, dlaczego życie musi być takie ciężkie? Jestem przystojny, bogaty, mam wszystko, ale czy aby na pewno? Czy moja żona naprawdę mnie jeszcze kocha? Czy mój syn dozna szczęście u boku takiego ojca? 
Z takimi myślami podjechałem pod dom siostry. Bez pukania wszedłem do domu i od razu usiadłem na kanapie 
-Bierz te giry z mojego stolika!-syknęła Katia zmuszając mnie, abym ściągnął nogi ze stolika 
-nie drzyj się kobieto, głowa mnie boli
-Junior śpi i tobie również pościeliłam idź się prześpij
-Nie chce mi się spać 
-Boję się zapytać, ale chyba nie mam innego wyjścia, bo widzę, że chętny do rozmowy nie jesteś. Czy Aleks poroniła?
-Nie, na szczęście nie
-To dlaczego masz taką kamienną twarz ? Powinieneś się cieszyć 
-Z czego? 
-Przepraszam-Katia mnie przytuliłem, a Ja uświadomiłem sobie, że nie mogę się na niej wyżywać 
-To ja przepraszam. Nie umiem się z tym pogodzić, za kilka dni Ali wyjdzie i zrobimy testy na ojcostwo, boję się wyniku 
-Trzeba wierzyć, że to twoje dziecko
-Ale czy to coś zmieni? Kocham ją, ciągle to sobie powtarza, że nawet jeśli dziecko nie będzie moje to nic nie zmieni, ale do cholery to wszystko zmieni 
-Cristiano nie nakręcaj się jeszcze. Wynik jest pół na pół. Na razie nic nie jest przesądzone 
-Gdyby nie junior to poddałbym się na pewno 
-Słuchaj, idź wziąć kąpiel i połóż się spać. Jutro na trzeźwo pogadamy 
-Nie jestem pijany!
-Ale zmęczony jak najbardziej. Cały dzień siedziałeś w szpitalu 
-Dobranoc 
Następnego dnia zaraz po śniadaniu pojechaliśmy z juniorem do szpitala. Junior bardzo chciał zobaczyć się z mamą, a ja nie mogłem mu tego odmówić. W samochodzie rozmawialiśmy o wakacjach. Junior bardzo pragnął jechać nad morze, lecz nie wiem czy dam radę uprosić trenera o kilka dni wolnego.
-MAMA!-krzyknął mój syn i pobiegł w stronę łóżka Aleksandry '
-Myszko moja, jak się czujesz?
-Dobrze, a Ty?
-Też, dziś po południu może mnie wypiszą.
-Superr
-Cześć-przywitałem się i usiadłem na krześle przy łóżku 
Rozmawialiśmy o głupotach, później poszedłem do sklepu po jakiś sok i kilka owoców, jaki człowiek najadł się obiadem szpitalnym? No żaden.
Kiedy wróciłem do jej sali ujrzałem lekarza 
-Dzień dobry! 
-Dzień dobry Panie Aveiro. Widzę, że już pan zrobił zakupy dla żony :)-Wyszczerzyłem zęby i zacząłem układać wszystko w szafce
-Ktoś musi o nią zadbać  
-Radziłbym  nie wkładać już tam tych pyszności 
-Słucham?
-Pana żona wychodzi do domu, dziś po południu. Może zacząć się pakować :) Musicie państwo tylko poczekać na wypis 
-To po co ja to wszystko kupowałem ?
-Dobry mąż o żonę dba nawet w domu :)-lekarz się uśmiechnął i wyszedł 
-Dzięki za starania 
-Jedziemy od razu do kliniki-powiedziałem pakując żonę 
-Cristiano proszę 
-Ja też proszę, Ja nie umiem funkcjonować z myślą, że Ty zostaniesz mamą, a Ja nie 
-Tatusiu? -cholera zapomniałem 
-Tak synku?
-O czym Wy mówicie?
-Dowiesz się za niedługo, okej?
-No dobra, -odpowiedział  smętnie 
Po ubłaganiu żony, zgodziła się pojechać na te badania.
Po godzinie wyszła z gabinetu i poproszono mnie. Bałem się jak cholera 
-Raz się żyje -powiedziałem sam do ciebie i nacisnąłem klamkę od drzwi, wszedłem i usiadłem. Pobrano mi krew i  kazali poczekać kilka minut, aby nie było siniaka. W dupie mam siniaki, bardziej boje się wyników.
-Wszystko poszło sprawnie i za trzy, cztery dni powinny być wyniki badań-powiedziała pielęgniarka i się uśmiechnęła 
-Dziękujemy, do widzenia
-Do widzenia-pożegnałem się i wziąłem syna na ręce. Maluch przytulił się do mnie, a Ja drugą ręką objąłem Aleks. Lekko się uśmiechnęła i wtuliła we mnie. 
Następne dni były dla mnie katorgą, nic mi nie wychodziło. Wszystko wypadało mi z rąk. Tylko Pepe i Marcelo wiedzieli co jest grane i oczywiście trener. Jest dla mnie jak ojciec, dlatego musiał wiedzieć, o przyczynie pogorszenia się moich wyników.
Kiedy nastał ten cholerny dzień i zadzwonił telefon, że wyniki są do odebrania byłem cholernie wściekły, rozwścieczony? Nie raczej chyba zestresowany.
Pojechałem do kliniki i wziąłem odebrałem białą kopertę 
Wziąłem rozerwałem ją prawie przedzierając kartkę z wynikam, ręce trzęsły mi się okropnie, a litery zmywały w całość. Ale kiedy dojechałem do linijki z moim nazwiskiem musiałem usiąść. Schowałem twarz w dłoniach i przekli.....

wtorek, 15 kwietnia 2014

49 Okropne chwile

Mój świat się załamał. Moja żona jest w 5 miesiącu ciąży. Cztery miesiące temu wyznała mi, że jest w ciąży. Chwile, w których przyszły ojciec wariuje i cieszy się, że jego rodzina się powiększy. Niestety mi to nie jest dane. Byłem u adwokata zorientować się jak się mają sprawy. Dziecko w chwili urodzenia będzie nosiło moje nazwisko, gdyż Aleks jest moją żoną, natomiast jeśli okażę się, że ojcem jest Neymar, musi on wtedy wystąpić z wnioskiem do sądu o ustalenie ojcostwa. Ta wizja mrozi krew w moich żyłach. Jeśli dziecko będzie Neya to Aleks odejdzie do niego, jestem tego pewien więc jaki sens jest dalej ciągnąć to co i tak nie ma sensu?
-Bo być może to twoje dziecko-odwróciłem głowę i odetchnąłem z ulgą. To tylko moja siostra Katia 
-A jeśli nie? Nawet jeśli to nie wiem czy to coś zmieni
-Braciszku, wiem jak ci jest teraz trudno, ale on może miał w tym ukryty interes?
-Jaki interes?
-Może chciał abyś załamał się przed turniejem w Brazylii? Jak nie będziesz grał w reprezentacji to on ma czyste pole do popisu 
-Oszalałaś? Jesteś spiskowcem ?
-Przepraszam- siostra mnie przytuliła i poczułem się od razu lepiej 
-Wiesz, czuję się jak 20 lat temu, kiedy coś mi się nie udało i moja kochana starsza siostra przychodzi mi na pomoc 
-Oj braciszku, wiesz, że cię kocham i jestem z tobą.
-Wiem i zawsze na ciebie mogę liczyć. Mama wie już o Aleks?
-Nie
-Proszę nic jej nie mów, nie chcę aby wyrobiła nową opinię na temat mojej żony. Chcę żeby na razie myślała, że jest wszystko okej 
-Uszanuję twoją decyzję 
-Dziękuję-przytuliłem się do siostry i nie wiem dlaczego zapragnąłem ratować swoje małżeństwo tylko czy dam radę?
-A gdzie jest Aleks?
-Poszła z juniorem na plac zabaw
-Na plac zabaw? do innych dzieci?
-Tak, często tam chodzą. Aleks uważa, że nie należy odizolowywać małego od rówieśników 
-Wybaczysz jej?-modliłem się aby nie zadała tego pytania-,- 
-A skąd mam wiedzieć? Puki co mam naszykowane papiery rozwodowe tylko waham się ich zanieść do sądu 
-naprawdę chcesz się z nią rozwieść ?
-Oszukiwała mnie przez trzy miesiące, wiesz, że Ja jej wierzyłem? W każde kłamstwo. Jeśli raz by jej się to zdarzyło to okej, byłbym w stanie jej wybaczyć, ale ona to robiła celowo przez trzy miesiące i to z kim? Z Neymarem, 
-Porozmawiam z nią jak chcesz. 
-Nie, dzięki, sam z nią pogadam jak wrócą.
Siostra chwilę później pojechała, a za nią wróciła Aleks z moim synem 
-Aleks możemy porozmawiać?
-Jestem zmęczona
-Nie obchodzi mnie to 
-A co cię obchodzi? Przecież Ty przez ostatnie miesiące nawet ze mną nie rozmawiasz! 
-A dziwisz mi się? Żyję z myślą, że moja żona urodzi dziecko, którego pragnę mieć z nią, a ona tymczasem urodzi dziecko tylko  facetowi, którego nienawidzę całym sercem, z którym rywalizuje od kilku lat!
-Czasu nie cofnę! Ała -Aleks momentalnie się zgięła 
-Aleks co się dzieję ?-zapytałem przerażony 
-Boli, dziecko -kobieta trzymała się za brzuch, a Ja momentalnie chwyciłem za telefon i zadzwoniłem po pogotowie. Pojawili się błyskawicznie. Chwilę później wziąłem zapłakanego syna i zawiozłem go do siostry. Streściłem jej sytuację i pognałem do szpitala. Po mimo tego całego żalu i smutku w sercu bałem się, że straci dziecko. Nie chciałem tego, nawet jeśli nie jest ono moje to nie chcę aby ono umarło. Przecież one nie jest niczemu winne. 
-Przepraszam przed chwilą przywieziono tu moją żonę 
-Nazwisko ?
-Aveiro 
-Proszę iść na recepcje się zapytać, bo na tym odziale jej nie ma 
Pobiegłem szybko do tej cholernej recepcji i pognałem na trzecie piętro. Uciekła mi winda, a byłem szybciej od niej, kobiety wychodzące z niej patrzyły na mnie jak na wariata, lecz Ja chciałem wiedzieć co dzieję się z moją żoną 
-Przepraszam przywieziono tutaj moją żonę Aleksandrę Aveiro 
-Pan jest mężem tak? 
-Tak, mam się wylegitymować ?
-Nie, nie trzeba. Pana żona właśnie jest wieziona na badania, prawdopodobnie dostała skurczu, bardzo dobrze, że Pan tak szybko zareagował, bo mogło się to skończyć utratą dziecka
Matko kochana. usiadłem na krześle i schowałem twarz w dłoniach, co ja zrobiłem? Moja żona mogła stracić dziecko przez moją głupotę. Siedziałem tak z 3 godziny kiedy w drzwiach pojawił się Neymar. Miałem ochotę mu przywalić 
-Co z Aleks ?-zapytał Brazylijczyk, a mi się nie chciało gadać 
-,,,
-Powiesz mi coś do cholery? 
-Dziękuję, że martwisz się moją żoną, ale niepotrzebnie się fatygowałeś 
-Ciesz się puki możesz, bo  jak urodzi się nasza córeczka to Aleks wróci do mnie! 
-Jeśli myślisz, że pozwolę odejść Aleks to jesteś w błędzie!
-A co chcesz żyć w 3? Ani Ja, ani zapewne Aleks nie będziemy chcieli żyć w trójkącie. Czekamy tylko do rozwiązania 
Nie wytrzymałem wstałem i opuściłem szpital. Łzy leciały po moich policzkach jak rzeka z wodospadu.
Stałem tak chwilę, aż poczułem, że te spotkanie nie jest jeszcze przegrane. Jest 1-0 dla niego, ale Ja potrafię wyjść z gorszych sytuacji. Muszę spróbować, aby w przyszłości móc spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie "Zrobiłeś wszystko co było możliwe" 
Wróciłem na korytarz i zastałem lekarza, który rozmawia z Neymarem 
-Przepraszam wiadomo coś na temat mojej żony? 
-Nazwisko Pana żony >?
-Aveiro 
-Ale to żona tego Pana-lekarz patrzył się na mnie jak na wariata 
-Przeprasza, ale to nie możliwe- wyciągnąłem dowód i wręczyłem go lekarzowi.-Nie znam tego Pana-skłamałem, a lekarz zrobił się czerwony 
-W takim razie muszę poinformować prokuraturę o podszywanie się za inną osobę i wyłudzenie informacji o stanie zdrowia Pani Aleksandry Aveiro 
-Dobrze, to nie moja żona lecz matka mojego dziecka. Jestem ojcem nienarodzonego dziecka 
-Słucham? Proszę opuścić szpital i dać spokój mojej rodzinie.-powiedziałem stanowczo w stronę Neymara 
-Czy to prawda?
-Absolutnie nie! Nie wiem kim jest ten człowiek, ale moja żona i Ja staraliśmy się o te dziecko -kłamałem jak z nut, ale widok Neymara opuszczającego szpital przy pomocy dwóch ochroniarzy był bez cenny
Chwilę później mogłem wejść do żony, widok ukochanej był przerażający.
-Cześć, jak się czujesz?-zapytałem i popatrzyłem głęboko w oczy żony.